Pamiętam, jak kazał mi zmieniać przełożenia w skrzyni biegów bez synchronizatora. Oczywiście, to były inne czasy, to nie jest coś, co mogłoby się zdarzyć teraz. Zatrzymywał się na parkingu, brał mnie na kolana i pokazywał, jak prowadzić. W tamtych czasach nie było pasów bezpieczeństwa, a w gorące dni jeździliśmy z szeroko otwartymi przesuwnymi drzwiami. To było naprawdę fajne; prawdziwe uczucie pokonywania dróg w otwartej przestrzeni.
Jestem tylko rok lub dwa młodszy od Transita i czuję, że razem dorastaliśmy. Od samego początku prowadził się jak samochód osobowy. Był wygodny i naprawdę można było poczuć się jak za kierownicą Escorta Mk 1. Pot chwili oglądałeś się za siebie i widziałeś te ogromne drzwi do stodoły, przez które dało się wsunąć całą paletę.
Święto na rekordową skalę
Poczucie więzi z tym modelem sprawiło, że uczestniczenie w niedawnym spotkaniu fanów Transit Festival sprawiło mi wielką przyjemność. To było niesamowite, nie celebrowaliśmy tylko sukcesu producenta, to było święto jednego konkretnego modelu. Wydarzenie przyciągnęło tysiące ludzi: rodziny, konstruktorów, handlowców, rzemieślników, specjalistów i zespoły wyścigowe – wszystkich łączyło jedno wspólne zainteresowanie.
Co więcej, nie tylko obchodziliśmy sześćdziesiąte urodziny, ale także pobiliśmy światowy rekord w kategorii najdłuższej parady samochodów dostawczych. Nie jest łatwo zebrać setki egzemplarzy Transitów, od klasycznych już modeli pierwszej generacji po najnowsze w wersji wywrotki i sprawić, by wszystkie jechały w tym samym tempie – przypomina to próbę zaganiania w jedno miejsce kotów! Zespół Forda wykonał niesamowitą pracę i byłem bardzo dumny, że w tym uczestniczę.
Ikona ponad klasami
Dla mnie tym, co sprawia, że Transit jest tak wyjątkowy, jest to, że nie mieści się w jednej klasie. Znajdziesz go na zdjęciach gwiazd rocka z lat 70. Na innym zdjęciu zobaczysz murarza rozładowującego gruz przy Transicie. To ikona przemawiająca do wszystkich.
Dlatego wszędzie, dokądkolwiek dotarłem na świecie, był tam i Transit. Na Malcie, czy w Maroku, nie trzeba było czekać dłużej niż kilka minut, aby zobaczyć, jak przejeżdża. Ludzie nie używają często określenia „samochód dostawczy”, tylko „Transit”.
Moje życie w Transicie
W moim życiu zawsze obecny był Transit. Przez lata posiadałem wiele egzemplarzy, ale najbardziej znanym był dawny wóz strażacki z Niemiec, który pokazaliśmy w programie Wheeler Dealers. Wymagał od nas przekonwertowania kierownicy z lewej strony na prawą, a pod koniec programu wiedziałem już, że muszę go mieć. Kupiłem więc ten egzemplarz i jeździł ze mną wszędzie.
Moje telewizyjne życie sprawia, że dużo czasu spędzam w trasie i w pewnym momencie musiałem pożegnać się ze sporą częścią mojej kolekcji, w tym z wozem strażackim. W miarę możliwości będę jednak ponownie rozbudowywał kolekcję, a na samym szczycie mojej listy znajduje się Transit V4 pierwszej generacji.
Transity nadal stanowią ogromną część mojego życia zawodowego. w ramach mojej firmy zajmującej się odnawianiem samochodów kupuję i sprzedaję ich dziesiątki. Chociaż Transit ma za sobą niesamowitą przeszłość, nie ulega wątpliwości, że dzięki nowym wersjom elektrycznym, obok modeli z silnikami wysokoprężnymi i benzynowymi, ma przed sobą również wspaniałą przyszłość. Po 60 latach życia Ford Transit nigdy nie był w lepszej formie.
Autor: Mike Brewer jest prezenterem telewizyjnym i dziennikarzem

