Dwa niesamowite wyniki w jeden dzień. Cel był jeden: Ford odsłania przyszłość, testując ją aż do granic możliwości.
Efekty uzyskane na torze, trafiają pod maskę pick-upa
Nürburgring jest brutalny. Nie bez powodu Północną Pętlę nazywa się „Zielonym piekłem”. Dystans prawie 21 km i 73 zakręty gwarantują zniszczenie wszystkiego, co nie jest pancerne. Jeśli rozwiązania sprawdzane przez Forda przetrwają takie tortury, będą gotowe na wszystko, co później spotka je na drogach.
Każdy postęp uzyskany podczas tych sesji testowych nastawionych na rekordy jest wykorzystywany bezpośrednio w produkowanych seryjnie pick-upach, którymi będą jeździć klienci. Wszystkie te lekcje aerodynamiki, które zespół przyswaja sobie podczas pokonywania zakrętów, pozwolą na zwiększenie osiągów F-150 Lightning na autostradach. Wszystkie systemy, dzięki którym akumulatory były sprawne przez sześć minut pokonywania „zielonego piekła”, sprawdzą się, gdy kierowca utknie w letnim korku.
To, co udało się ustalić przy wyjątkowo wysokich prędkościach, staje się wartością, na którą można liczyć przy każdej prędkości.
Dlaczego Fordy przechodzą te próby?
Można by po prostu skonstruować pojazdy elektryczne w laboratorium i uznać je za dobre. Ford jednak nigdy tak nie działał.
Kiedy inne firmy analizują swoją strategię związaną z napędami elektrycznymi, Ford uparcie udowadnia, że jego strategia i produkty się sprawdzają. Szybkie, pokonywane w szalonym tempie okrążenia toru uczą tego, czego nie można się nauczyć nigdzie indziej. Inżynierowie mogą pracować z prawdziwymi danymi, zebranymi w ekstremalnych warunkach.
Właśnie teraz, na etapie przygotowań znajduje się przystępna cenowo platforma elektryczna Forda nowej generacji, a programy takie jak ten dają całkowitą pewność, że udaje się osiągnąć zamierzony cel. Kiedy wiadomo, że testowana technologia poradzi sobie z sześciominutowym wyczynem na torze Nürburgring, wiadomo też, że poradzi sobie ze wszystkim, co wymusi realna eksploatacja w codziennych warunkach.
Tak działa Ford
Ford robił to od zawsze – Daytona, Le Mans, teraz Północna Pętla Nürburgringu. Tor uczy rzeczy, których nie można się dowiedzieć w salach konferencyjnych. Każdy kolejny rewolucyjny projekt, od silnika V8 typu flathead, przez EcoBoost, aż po elektryczne bestie, zaczynał się od pytania: „zobaczmy, co to naprawdę potrafi”.
Program pokazowy, demonstrujący możliwości pojazdów elektrycznych wprowadza tę tradycję Forda w erę elektryczności. Próbom podlegają nowe platformy, poligony doświadczalne, procesy technologiczne. Takie działanie przekłada się na dokładniejsze informacje zwrotne, większą elastyczność i pełną zgodność ze strategią biznesową Forda w zakresie pojazdów elektrycznych.
To nie są tylko fajne samochody koncepcyjne. Zostały one stworzone na bazie pick-upów i samochodów dostawczych, które faktycznie są wykorzystywane do pracy. SuperTruck i SuperVan reprezentują technologie, które trafią do pojazdów służących do przewozu sprzętu firmy, załogi, czy rodziny. W segmencie samochodów ciężarowych i pojazdów użytkowych Ford pozostaje liderem nie bez powodu i zamierza utrzymać tę pozycję w erze pojazdów elektrycznych.
Co tak naprawdę oznacza 6 min. 43,482 s?
Ten czas odzwierciedla coś więcej niż tylko prędkość. To dowód na to, że wkraczając w epokę napędów elektrycznych Ford zabiera ze sobą wszystko, co najlepsze – wytrzymałość, właściwości terenowe i szosowe oraz niezawodność, na którą można liczyć od dziesięcioleci.
Każda minuta spędzona na tym torze to inwestycja w ulepszanie kolejnego modelu marki Ford. Dzieje się tak zawsze, gdy fordowska pasja łączy się z technologiami jutra. Dawaliśmy przykład poprzez działanie, a nie słowa i to się obecnie nie zmieni.

